Mój pierwszy dzień w Szwajcarii

Mój pierwszy dzień w Szwajcarii uśmiechał się do mnie tak jak ja uśmiecham się do Was na powyższej fotografii. Ale zacznijmy od początku… Pamiętam, jakby to było wczoraj. Wysiadłam na dworcu w Zurychu, całkiem rześka, jak na dwadzieścia dwie godziny spędzone w autobusie. Przyjechałam za wcześnie, byliśmy umówieni na 12.30. Usiadłam na chodniku przy parkingu, […]

Czytaj dalej

Rok temu też był marzec… Opowieść o szukaniu pracy.

Rok temu też był marzec, uświadomiłam sobie niedawno. I co z tego? A właśnie, że dużo. Zeszłoroczny marzec był dla mnie rozstrzygający. Na początku miesiąca rodzina goszcząca, dla której pracowałam jako au pair, wypowiedziała mi umowę. Stało się to ze względów prywatnych i nie było dla mnie zaskoczeniem, bo od stycznia wiedziałam, co się dzieje […]

Czytaj dalej

Au pair po szwajcarsku vs niania po szwajcarsku

Byłam au pair w Szwajcarii. Jestem nianią w Szwajcarii. Od niedawna pracuję dla nowej rodziny, ale teoretycznie robię to samo: odprowadzam, przyprowadzam, bawię się, rozmawiam, gotuję, sprzątam i tak, jakby nie patrzeć, każdego dnia staję na głowie, aby moim podopiecznym było dobrze, kiedy ich rodzice są w pracy. Z perspektywy wykonywanych obowiązków praca au pair […]

Czytaj dalej

Dzieciowym szlakiem – czyli jak to się stało, że wylądowałam w Szwajcarii

Grüezi! Czyli odpowiednik niemieckiego „Hallo!” w szwajcarskim dialekcie. Dlaczego? Bo od pewnego czasu mieszkam w Szwajcarii. Dlaczego? Bo jestem au pair. Dlaczego? Posłuchajcie. Jeszcze niedawno żyłam sobie w Poznaniu. Kończyłam wymarzone studia, miałam całkiem obiecującą pracę i nawet mi się to moje życie układało. Przy okazji gniłam. Wszystko robiłam sto razy wolniej, bez, że tak […]

Czytaj dalej

Miasteczko z czekolady

Od dwóch tygodni mieszkam w Szwajcarii, z postanowieniem na kolejne miesiące. Można powiedzieć, że mi się udało. Fajnie jest czasem pomieszkać tam, gdzie się jeszcze nigdy nie mieszkało. Czy jest na sali ktoś, kto nie lubi czekolady? Zaraz zobaczycie, że udało mi się bardziej niż myślałam. Na co dzień opiekuję się dziećmi. Jestem au pair. […]

Czytaj dalej

Well done, Karolina!

Siedzieliśmy przy stole i jedliśmy papryki z kozim serem, jedno z moich ulubionych dań, na które natknęłam się w Finlandii. To był kolejny już taki obiad, od przeszło jedenastu miesięcy mojego pobytu w fińskim domu. Jak wszystkie pozostałe, odbył się późną, wieczorną porą (typowe w fińskich rodzinach z zapracowanymi rodzicami), przy stole z białym obrusem […]

Czytaj dalej

Jak au pair spotkała szamana

Codzienność jak co środę. No prawie, bo tym razem, gdy po popołudniowym kursie językowym wróciłam do domu, nie czekał mnie obiad z rodziną, ale pomoc w pakowaniu. Zbliżał się długi weekend. Dzieci razem z A. – ich mamą, ruszały na Północ. Spieszyło im się bardziej niż się spodziewałam, bo kiedy weszłam do domu, okazało się, […]

Czytaj dalej

Notka farmaceutyczna

Ściskało mnie w gardle. Pomyślałam sobie: „Ojej, ściska mnie w gardle. Muszę iść czym prędzej do apteki”. Czym prędzej poszłam do apteki. Apteki samoobsługowej, jak to w Finlandii. Z koszyczkiem w ręce wybrałam miętowe Strepsils i tak zaczęłam jeść, jeść, jeść te Strepsils, jedną za dugą Strepsils, ale ani jedna Strepsils mi nie pomagała Strepsils. […]

Czytaj dalej

Tydzień odniesionego talerza!

Trochę dyscypliny nikomu nie zaszkodzi. A już na pewno nie dzieciom, których przeważnie nie da się doprosić, aby odnosiły swoje rzeczy na miejsce. W niedzielę popołudniu zostajemy sami w domu. My, to znaczy ja, Trzylatka, Sześciolatek i Dziewięciolatek. Kiedy Trzylatka przestaje budować dom z fotela, a chłopcom kończą się Smerfy, nastaje odpowiedni moment, aby przedstawić […]

Czytaj dalej