Tajemnica jarmarków

Za górą, za rzeką było sobie miasto a w nim jarmark świąteczny. Za następną górą i następną rzeką było sobie miasto a w nim jarmark świąteczny. Za kolejną górą i kolejną rzeką było sobie miasto a w nim jarmark świąteczny. Dwoiło się tym jarmarkom i troiło, aż w końcu im się rozmnożyło (rym!). Ale na […]

Czytaj dalej

Solnogród

Austria. Austria. AUSTRIA! Ten wpis zdecydowanie nie będzie obiektywny. Bo będzie o Austrii! A mam sentyment do Austrii jak stąd do… Austrii! I za każdym razem, kiedy jestem w Austrii myślę sobie „Ojojoj! Jestem w Austrii!”. Solnogród, moi drodzy. Solnohrad, Salcburk, albo po prostu Salzburg – jak Bóg przykazał. Ale Solnogród brzmi tak ładnie, tak […]

Czytaj dalej

Noc w Monachium

To był ciężki tydzień. Dopiero w piątek, podczas kolacji, uświadamiam sobie, że następnego dnia znajdę się w innej rzeczywistości. W sobotę rano zwracam tylko uwagę rozespanym dzieciom na to, co dzieje się za oknem (patrzcie, patrzcie, śnieg!) i potem ciao, tschüss – już gnam przez roztańczone śniegiem ulice, na stację kolejową w Wallisellen. Wysiadam w […]

Czytaj dalej

Hej ho! Jesień w Pieninach

Wyjechać i wrócić. To chyba najlepszy sposób na docenienie tego, co mamy. U mnie skutkuje on za każdym razem, kiedy wracam do moich rodzinnych stron. Wprawdzie nie urodziłam się u podnóża Trzech Koron, ale z Nowego Sącza mam do nich naprawdę niedaleko. I bardzo lubię je odwiedzać i chodzić sobie tu i tam po naszych […]

Czytaj dalej

Iść w stronę słońca – Brunni, Engelberg

Jest takie miejsce na Ziemi, gdzie myśli latają wysoko na niebie. To Engelberg, miasto w centrum Szwajcarii, w kantonie Obwalden. Miasto, to za dużo powiedziane. Prawie czterotysięczna wioska, to już lepiej. Z pięknymi, ludowymi domami, sklepami z odzieżą sportową i tysiącami metrów gór, panującymi dookoła. Engelberg otoczony jest pasmem Alp Urneńskich, należącym do Alp Berneńskich, […]

Czytaj dalej

Kilchberg. Z wizytą u Thomasa Manna

Chciałam, żeby dziś było tajemniczo i nastrojowo. Gdyby nie J. pewnie wybrałabym inne miejsce. Może gdzieś bliżej domu, może bez konieczności jazdy pociągiem i przesiadania się tu i tam ze względu na roboty drogowe. W końcu w Zurychu i w Wallisellen też są cmentarze. Ale w ostatnim mailu J. znowu napisała: „Pamiętaj o Erice.” Tak […]

Czytaj dalej

Dźwięki Bazylei

Po niemiecku Basel, po francusku Bâle, po polsku Bazylea. Na północy Szwajcarii, na granicy z Niemcami i Francją, nad Renem. Z katedrą, w której odbija się echo średniowiecza. Z ratuszem którego ściany zdobi czerwień i liczne malowidła. Z Marktplatz, gdzie panują niekończące się stragany, których sprzedawcy mówią wszystkimi możliwymi językami, jakie tylko można usłyszeć w […]

Czytaj dalej

Konstancja: wielkie obrady i wielkie zakupy

Sobór w Konstancji. Sobór w Konstancji. No, sobór w Konstancji! Nigdy nie miałam pamięci do dat i wydarzeń. Ale „coś” mi w głowie świtało. Jechałam na północ z „moją” szwajcarską rodzinką, usadowiona między jednym a drugim krasnalem, zmuszona oglądać Lego Movie w czasie drogi, powtarzałam w myślach bez przerwy: sobór w Konstancji. Nad Jeziorem Bodeńskim, […]

Czytaj dalej

Promenady Lucerny

Luzerna. Miasto nad Jeziorem Czterech Kantonów. Miejsce, gdzie spotykają się mosty, łabędzie i pamięć o średniowiecznych czasach. Budzi się z promieniami słońca, na śniadanie chłonie zapach kawy z okolicznych kawiarni. To będzie dobry dzień. Niebo nad promenadą biegnącą wzdłuż rzeki Reuss jest czyste, za to ja przepycham się przez chmury turystów. Chinki drepczą z parasolkami […]

Czytaj dalej

Pienińskie drogi

Pewnego dnia przyszła do mnie Ajsza i rzuciła magiczne hasło: jedziemy do Szczawnicy. Skoro świt ruszamy na PKS, gdzie czeka już na nas bus. W środku czai się specyficzny zapach autobusów z początku lat dziewięćdziesiątych. Zajmujemy miejsca. Kierowca odpala silnik, a ja staram się nie rozlać kawy z automatu, którą trzymam w dłoni. Siedzenia telepią […]

Czytaj dalej