Szwajcarskie pięć minut. Szwajcarskie pięć lat

Tak się utarło, że za każdym razem, kiedy stuka mi rocznica w szwajcarskiej krainie, pojawiam się na blogu i poświadczam to nostalgicznym wpisem. Dziś będzie też tak trochę, choć nieco inaczej, bardziej tu i teraz, a też przyszłościowo, czytajcie, a się dowiecie. Fajnie jest być pięciolatką w Szwajcarii. Gdybym miała narysować portret siebie – szwajcarskiej […]

Czytaj dalej

Kobieta z Montagnoli

Zdarzyło się to w Montagnoli, małej wiosce we włoskim kantonie Ticino. Siedziałam przy stoliku na zewnątrz w Caffè Letterario Boccadoro. Na pomarańczowym obrusie leżała filiżanka z czarną kawą, kapelusz, hortensja w wazonie i zdjęcie noblisty. Tuż przed kawiarnią mieścił się mały plac z kolorową kostką brukową i pastelowymi fasadami, zdobionymi promieniami słońca. Powietrze było ciężkie […]

Czytaj dalej

Chłopczyk

Widziałam wczoraj chłopczyka. Kroczył przed siebie popychając małą spacerówkę. Miał na oko pięć lat i kroczył tak, nie szedł, tylko kroczył zdecydowany. Minęłam go obracając się w tył. W wózku miał lalkę. Chłopczyk. Kroczył. Z lalką. I patrzył w prawo, bo po prawej stronie ciągnęła się balustrada mostu. Pod mostem były tory, może nawet kilkanaście […]

Czytaj dalej

Strategia bycia drzewem

Wymyśliłam sobie, że będę drzewem, ponieważ wracam do pracy. Ale po kolei. Po pierwsze, wracam do pracy. Po ilu… zaraz.. jeden, dwóch, trzech… ośmiu tygodniach, ojacie. Powrót do pracy wiąże się z ryzykiem ponownego zaśmiecania głowy, którą w ciągu ostatnich tygodni posprzątałam. W pracy jeszcze się fizycznie nie pojawiłam, a już ogarniają mnie chmury negatywnych […]

Czytaj dalej

Magicznie, pandemicznie

To było w sierpniu 2016 roku. Przechadzałam się wzdłuż East Side Gallery w Berlinie, kiedy nagle natknęłam się na TO i zrobiłam TEMU zdjęcie:„Nauczyłaś się, co znaczy wolność i więcej tego nie zapomnij.”„Du hast gelernt was Freiheit heisst und das vergiss nie mehr.”„O!” pomyślałam sobie. Czułam, że były to słowa skierowane do mnie. Nie potrafiłam […]

Czytaj dalej

Zmiany i awokado

Nie lubię awokado. Unikam jak ognia awokado. Kiedy zamawiam danie z awokado, mówię: „bez awokado”. Nie robią na mnie wrażenia skarpetki w awokado, ani torba na zakupy w awokado. Gdy tylko widzę awokado, wołam „awokado!” i usuwam je z talerza. Moja faza na awokado trwa kilka lat. To znaczy, faza na antyawokado. Antyfaza na awokado. […]

Czytaj dalej

Cztery lata w Zurychu i osiem lat pracy nad sobą

Cztery lata w Zurychu. Poza rodzinnym Nowym Sączem, jeszcze nigdzie tak długo nie mieszkałam. Kraków trzy lata. Fińskie Oulu rok. Poznań trzy lata. Zurych cztery. Jeden, dwa, trzy, cztery lata. Jak co roku pisałam z tej okazji tekst na bloga, to i teraz się nie wywinę. Zacznę od tego, że w Zurychu co jakiś czas […]

Czytaj dalej

O przyjaźni w Zurychu

Zastanawiam się, jak to jest, że w dzisiejszym świecie, rządzonym przez media społecznościowe, celebruje się o wiele bardziej fantastyczne rodziny, podróże i sukcesy zawodowe, niż przyjaźń. Zobaczcie sami. Poniższe dane pokazują, ile na dzień dzisiejszy zdjęć na Instagramie zostało oznaczonych konkretnym hasztagiem: #traveling – 63 873 240 #withmylove – 2 716 727 #withmyfriend – 224 […]

Czytaj dalej

Co mi Instagramie dasz?

Ostatnio zniknęłam i nikt nie zapytał, gdzie jestem. Wyobrażacie sobie taką sytuację w prawdziwym świecie? Wydaje mi się, że w realu ktoś by się jednak zainteresował i ostatecznie zadzwonił na policję. Na szczęście mam się dobrze i nie zamierzam znikać, a jedyne miejsce, gdzie ostatnio mnie nie ma, to miejsce wirtualne i z pewnością wam […]

Czytaj dalej

Wszystko w swoim czasie

Odkąd pamiętam, uwielbiałam lumpeksy. Zawsze udawało mi się w nich „wyłowić” jakąś część garderoby, pasującą do mnie. Jednak niekiedy zdarzało mi się, że lumpeksowy zakup trafiał po powrocie do domu na wieszak i wisiał tam przez najbliższe miesiące. A może nawet i rok. Po pewnym czasie odkrywałam zapomniany towar na nowo, zakładałam go na siebie […]

Czytaj dalej